Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Kamil z Poznania. Mam przejechane 61160.95 kilometrów w tym 7401.25 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.36 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kamilzeswaja.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

>50

Dystans całkowity:13173.88 km (w terenie 2317.95 km; 17.60%)
Czas w ruchu:640:03
Średnia prędkość:20.58 km/h
Maksymalna prędkość:66.12 km/h
Suma podjazdów:31908 m
Maks. tętno maksymalne:214 (108 %)
Maks. tętno średnie:154 (78 %)
Suma kalorii:46850 kcal
Liczba aktywności:209
Średnio na aktywność:63.03 km i 3h 03m
Więcej statystyk
  • DST 53.71km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:01
  • VAVG 26.63km/h
  • VMAX 48.28km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tour de Kowalskie solo

Niedziela, 1 września 2019 · dodano: 01.09.2019 | Komentarze 1

Niby wolny weekend, ale zadań do wykonania bieżących i zaległych było mnóstwo.  Jedyna okazja do pokręcenia to niedzielny poranek. Koniec wakacji, w Poznaniu dużo się dzieje - m.in. półmaraton w Swarzędzu i Gran Fondo - ulice będą zablokowane, ale za to na mieście można było podziwiać od kilku dni szosowe rowery z wyższej półki. Wiatr jakoś nie sprzyjał, ale za to dzięki porannemu wyjazdowi udało się uniknąć upału.

Próbowałem wrócić zamkniętą drogą, obok fabryki VW. Niestety droga jest kompletnie rozkopana i ogrodzona, więc na koniec czekało minie kilometrowe grawelowanie przez las.




Kategoria >50


  • DST 67.62km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:01
  • VAVG 22.42km/h
  • VMAX 39.64km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Superior 967
  • Aktywność Jazda na rowerze

Grodzisk - Poznań

Niedziela, 25 sierpnia 2019 · dodano: 25.08.2019 | Komentarze 2

Zmiana planów i szpital w domu
Wypad do Grodziska Wielkopolskiego zaplanowałem na zeszłą niedzielę, ale musiałem przełożyć plany. Żona walczyła z anginą, którą mnie tez uraczyła, pies zaniemógł na tylne łapy, więc trzeba było go wnosić po schodach, a młody ma zielony katar, o reszcie już nie chce mi się wspominać.

Patologiczny pociąg
O 6:15 wsiadłem do pociągu KW Wągrowiec - Wolsztyn i już na samym początku musiałem się wkur....ć.  Miejsce na rowery zastawione walizkami jakiś gości wyglądających jakby zostali wypuszczeni z zakładu karnego. Pytam się grzecznie czy można zabrać te walizki, a facet mi z tekstem, że nie (siedząc obok ciapowatej konduktor). No to ja na to, że opieram o nie rower bo do tego jest przeznaczone to miejsce - łaskawie zabrał walizkę z plecakiem. Rower udało mi się zmieścić między jedną walizkę (gości przesiadł się po przejechaniu trzech stacji jak widział, że niewygodnie mi jest tak stać i trzymać rower), przednie koło oparłem o nogę kolegi tego od walizki. Ponad pół pociągu było puste, więc zachowanie tych ludzi było słabe, z resztą w tramwajach jak jadę z synem w wózku spacerowym to też często nie ustępują miejsca (ostatni motorniczy wysiadł i wygodni ludzi z miejsca przeznaczonego na wózki), mniejsza już z kulturą, ale chodzi też o bezpieczeństwo podróży. Z reszta jak wracałem kiedyś z Wolsztyna pociągiem tej samej relacji z rowerem to konduktorka chciała mi doliczyć opłatę za niekupienie biletu w kasie. Oczywiście dokształciłem ją.

Woda Grodziska - smak dzieciństwa
W samym Grodzisku byłem chyba pierwszy raz. Pamiętam jak za dzieciaka w domu piło się wodę grodziską ze szklanych butelek, oczywiście na wymianę. Latałem z płócienną siatką i pustymi butelkami do sklepu po nowe napoje. Dobre były.
Samo miasto, a zwłaszcza centrum z niską zabudową robi bardzo pozytywne wrażenie brukowane, równe uliczki mają swój klimat.

Powrót, ale nie krajówką
Wymyśliłem sobie, że trasę do Poznania pokonam drogami wojewódzkimi, lokalnymi i szutrowymi. Gdyby nie przeszkadzający wiatr w pysk, to jechałoby się całkiem sympatycznie. Przy okazji zaliczyłem trzy nowe gminy.


Studnia Bernarda w Grodzisku






Zdjęcie z rynkiem w tle obowiązkowe.






Muzeum Ziemi Grodziskiej





Piwo z Grodziska można teraz kupić w Lidlu.


Kamieniec


Drewniany kościół w Granowie


Zaliczone dzisiaj szutrowe odcinki były bardzo sympatyczne.


Źródełko w Żarnowcu - jak ja dawno tam nie byłem...


Kategoria >50


  • DST 72.73km
  • Teren 15.00km
  • Czas 04:04
  • VAVG 17.88km/h
  • VMAX 35.67km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dolina Baryczy z przyczepką

Piątek, 5 lipca 2019 · dodano: 05.07.2019 | Komentarze 4

Gdyby miesiąc temu ktoś mi powiedział, że zaliczę rowerem w dwa dni miejscówki do których planowałem się wybrać od lat, to kazałbym się mu popukać po głowie. Wypad do Doliny Baryczy chodził mi po głowie od kiedy to zaczęliśmy regularnie jeździć do Krakowa, czyli jeszcze na studiach (piękne czasy, kiedy to było…). Prognozy pogody na dziś nie były optymistyczne, ale nie dla okolic Milicza, gdzie miało nie padać. I faktycznie spadło na nas dosłownie kilka kropel, które przy temperaturze 21 st. C i umiarkowanym wietrze nic nie znaczyły.
Jako, że był to całodniowy męski wypad to musiałem zaplanować atrrakcje zarówno dla siebie jak i dla syna. Nasza przygoda z Doliną Baryczy rozpoczęła się od Krośnickiej Kolei Wąskotorowej, wybudowanej na terenie Zespołu Pałacowo – Parkowego Krośnice – Wierzchowice. Możliwością zwiedzenia dwóch lokomotyw i 20 minutową przejażdżką kolejką syn był zachwycony. W piątki jedyny kurs wąskotorówki jest o 13:00, więc w Krośnicach zameldowaliśmy kilkanaście minut wcześniej. O mały włos, a byśmy wcale nie pojechali, bo mój bagażnik ProRide postanowił zgubić jedną nakrętkę, a druga nam spadła na dach. Na całe szczęście udało się ogarnąć sytuację na Orlenie przy Katowickiej i nadgonić trochę stracony czas na trasie, co przy wzmożonym ruchu piątkowym nie było łatwe.
Po przejażdżce kolejką, obejrzeniu pozostałych lokomotyw oraz złożeniu zestawu rower plus przyczepka i spakowaniu niezbędnych rzeczy ruszyliśmy w kierunku Milicza. Pierwszym celem było zaliczenie byłej stacji Milicz - Zamek z plenerowym akwarium i wystawę o lokalnej historii. Potem odwiedziliśmy firmowy sklep Browaru Milicz (żonie też trzeba było coś przywieź, bo wczoraj się upominała) i pojechaliśmy w stronę Grabowicy trasą byłej kolejki wąskotorowej. W Restauracji Grabownica zrobiliśmy sobie godzinną przerwę na obiad (dobre jedzenie - polecam) i ogarnięcie się do dalszej drogi. Po zaliczeniu wieży widokowej pojechaliśmy zobaczyć Pałac Myśliwski w Mojej Woli (chyba mój główny cel dzisiejszej wyprawy). Elewacja pałacu wykonana jest z drewna korkowego i podobno jest to jedna z dwóch tego typu budowli w Europie. Obecnie niszczeje, a do środka bez większego problemu można się teraz dostać (akurat jak tam byłem to grupa młodzieży chodziła po piwnicach) i szkoda, żeby taka unikatowa budowla została doszczętnie zniszczona.
Z Mojej Woli wróciliśmy mało uczęszczanymi asfaltami do parkingu przy Krośnickiej Kolei Wąskotorowej, gdzie zostawiliśmy samochód. W Janisławicach dogonił nas Piotrek – miejscowy biker, jeżdżący też po górach (jego Trek się do tego nadaje), którego zaciekawiła przyczepka i dość spora prędkość którą takim zestawem rozwijałem. Około dwa kilometry jechaliśmy razem rozmawiając o różnych sprawach rowerowych. Spakowanie się do auta poszło dość sprawnie i przed 22:00 byliśmy w domu.
































Wyjazd udany, nawet bardzo. Mimo dwóch małych kryzysów u młodego, związanych z kiepskim asfaltem w okolicy Potaszni i zbyt długim postojem w Mojej Woli. To i tak nieźle jak na 2,5-latka, który spędził cztery godziny w aucie, jeszcze dłużej w przyczepce plus kilka atrakcji dla niego oraz przerwy na jedzenie i picie, ale dał radę i nie zasnął w aucie wracając. W przyczepce miał oczywiście kilka drzemek, ale w trakcie dwunastu godzin poza domem, musiał mieć też czas na regenerację. Średnia wyszła lepsza niż wczoraj, bo nie trzeba było nigdzie pchać zestawu rower + przyczepka. Z miejscówek, które odwiedziłem to na takie wyjazdy z małym dzieckiem najbardziej nadaje się Kaszubska Marszruta - w większości bezkolizyjne trasy i brak korzeni czy kiepskiej nawierzchni. Ale jeszcze mało widziałem, przede wszystkim trzeba zobaczyć zachodnią stronę Doliny Baryczy między Żmigrodem a Miliczem.
Kategoria >50, Z przyczepką, Szlaki


  • DST 59.54km
  • Czas 02:25
  • VAVG 24.64km/h
  • VMAX 66.12km/h
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Elegant z Mosiny

Niedziela, 30 czerwca 2019 · dodano: 30.06.2019 | Komentarze 3

Zaspałem. Miałem wstać 4:33, a obudziłem się 5:30. Plan był prosty, zdążyć przed upałem, gdy wyjeżdżałem w mieście było ok 21 st. C, a w Sasinowie tylko 17 stopni. Obrałem kierunek Pożegowska z dojazdem przez Starołęcką i Rogalinek, potem pomnik Eleganta i tradycyjna fotka z rynkiem w tle. Powrót przez Greiserówkę i Luboń, gdzie widziałem akrobacje lotnicze chyba nad Krzesinami.
Jak wróciłem do Poznania po 8:00 to było już ponad 27 st. C.
 



Sześćdziesiąty wypad w tym roku i 600 km wykręcone w czerwcu.

Pozdro!
Kategoria >50


  • DST 60.60km
  • Czas 02:20
  • VAVG 25.97km/h
  • VMAX 43.04km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stęszew

Sobota, 15 czerwca 2019 · dodano: 15.06.2019 | Komentarze 3

Kolejny poranny wypad z cyklu "Z rynkiem w tle". Tym razem padło na Stęszew, nie wiem dlaczego ale na Rynku w tej miejscowości byłem pierwszy raz (z resztą na Rynku w Śremie też byłem po raz pierwszy dwa tygodnie temu). Wyjazd 6:30, wiatr zmienny, głównie ze wschodu. Jak wyjeżdżałem były już 22 st. C. Z wiatrem jechałem w zasadzie tylko na odcinku Mosina - Stęszew.



Kategoria >50


  • DST 60.12km
  • Czas 02:13
  • VAVG 27.12km/h
  • VMAX 47.31km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pobiedziska

Niedziela, 9 czerwca 2019 · dodano: 09.06.2019 | Komentarze 2

Kolejny poranny wypad z cyklu "z rynkiem w tle", tym razem padło na Pobiedziska. Jak zawsze w tracie takiego wypadu krótka przerwa była na rynku. Wczoraj żona znalazła słodycze, które przywieźliśmy latem z Czech (lentilky i czekolady studenckie) - skonsumowałem lentilky w rozmiarze XL (nie wszystkie) i ruszyłem w drogę powrotną. Na granicy Pobiedzisk dorwał mnie facet z Kobylnicy z którym znamy się z widzenia z apteki. Do Swarzędza to on głównie prowadził, bo był szybszy :P
W internetach znalazłem filmik z pogawędki starszych panów z Pobiedzisk, m.in. o rowerach. Warto posłuchać jak to kiedyś było.






Był to pięćdziesiąty mój wypad na rowerze w tym roku, więc wszystko idzie zgodnie z planem :)
Kategoria >50


  • DST 90.28km
  • Czas 03:37
  • VAVG 24.96km/h
  • VMAX 46.73km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śrem

Niedziela, 2 czerwca 2019 · dodano: 02.06.2019 | Komentarze 3

Kolejny weekend z napiętym planem. Trzeba było wstać wcześnie, by móc pokręcić coś więcej niż tylko po mieście.
Wyjazd 5:45 (15 st.C). Do Śremu pojechałem przez Mosinę, Żabno, dalej przez Esterpole i Jaszkowo, dzięki czemu ominąłem pagórkowate tereny Brodnicy. Ale w okolicach Jaszkowa natrafiłem na kiepski asfalt, a przy moich oponach 23C można zapomnieć o szybkiej jeździe. Krótka przerwa na Rynku w Śremie (chyba pierwszy raz tam byłem, przejeżdżając przez Śrem już kilka razy). Wciągnąłem kabanosy plus ciastka owsiane i wróciłem przez Radzewice i Wiórek. Na odcinku Rogalinek - Starołęka tradycyjnie przy takiej pogodzie mnóstwo szosowców.
O dziwo wiatr nie przeszkadzał, ale też nie pomagał. Liczyłem na lepszą średnią, ale nogi coś nie podawały. O 9:30 byłem w domu, więc cała niedziela przede mną.


Kategoria >50


  • DST 77.88km
  • Czas 03:06
  • VAVG 25.12km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Oborniki WLKP

Wtorek, 21 maja 2019 · dodano: 21.05.2019 | Komentarze 2

statni dzień mojego drugiego majowego urlopu. Środę też miałem mieć wolną, ale tyle rzeczy skumulowało się u roboty, że musiałem skrócić wolne. Po odstawieniu małego do żłobka poszliśmy z żoną na śniadanie na Taczaka 20 – dobre było, ale według mnie trochę za drogo. Potem miałem południe dla siebie. Pierwotnie myślałem o Śremie, ale synoptycy z biura prognoz IMGW zapowiadali nadejście burz nad południowe krańce regionu, więc pojechałem na północ. Burzowa pogoda sprawiała, że wiatr zmieniał często kierunek i miałem wrażenie, że cały czas jadę z wmordewindem. Na dłużej zatrzymałem się tylko na Rynku w Obornikach, gdzie skonsumowałem proteinowego batona, bo cały czas na horyzoncie widziałem ciemne chmury (a dziś było pogodnie). Powrót inną drogą niż krajówką wiązał się z pokonaniem dwóch podjazdów – pierwszy (11%) w Obornikach na Obiezierskiej, a drugi (łagodniejszy) przed Golęczewem. Opcję zmoknięcia brałem pod uwagę, ale na szczęście cały dzień nie padało (edit: 19:50 w Poznaniu leje).








W ostatni weekend byliśmy w Krakowie – miałem plany rowerowe na niedzielne popołudnie, ale dwukrotne przejście burzy pokrzyżowało mi plany, a nie chciałem uświnić rower znajomego, a poza tum po komunii chrześniaczki żony trochę głupio było się urywać na godzinę. Następnym razem może się uda. Wróciliśmy wczoraj. Najpierw żona robiła interesy pod Krakowem a później pojechaliśmy zobaczyć Lanckoronę – fajna miejscówka w Gorcach, taka na cały dzień. My byliśmy tam tylko chwilę, ale na pewno przy najbliższej okazji tam wrócimy.





Kategoria >50


  • DST 58.89km
  • Czas 02:27
  • VAVG 24.04km/h
  • VMAX 48.47km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kostrzyn Wielkowietrzny

Niedziela, 14 kwietnia 2019 · dodano: 14.04.2019 | Komentarze 3

Po 14:00 umówiłem się z bratem pod krzesłem w Swarzędzu. Po południu wypogodziło się, ale wiało masakrycznie. Celem był Kostrzyn Wielkopolski i odwiedziny grobów bliskich w tejże miejscowości. Do Kostrzyna walczyliśmy z wiatrem, z powrotem w większości mieliśmy podmuchy w plecy. W Tulcach rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę.










Kategoria >50


  • DST 51.90km
  • Czas 02:10
  • VAVG 23.95km/h
  • VMAX 49.83km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Scott Speedster 30
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD przez Sypniewo

Sobota, 30 marca 2019 · dodano: 30.03.2019 | Komentarze 1

Trasa: Poznań - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Swarzedz - Gruszczyn - Kobylnica - Bogucin - Poznań

Wyjechałem po 6:00 żeby wykorzystać, że jest wcześniej jasno (przypominam w nocy przestawiamy zegarki) i pokręcić trochę przed pracą. Rano zimno, ok. 3 st.C i opadająca mgła. Przydały się zimowe ochraniacze na byty i wiatrówka, które musiałem gdzieś upchnąć w drodze powrotnej (o15:00). Powrót pod zachodni wiatr.

W tygodniu znalazłem trochę czasu i podjąłem próbę założenia opon 25C do roweru. Niestety opona z przodu mi się nie mieści w widelcu.
Tak, więc jakby ktoś potrzebował to mam na zbyciu nowe opony Continental Ultra Sport II 25C zwijane, czarne.

Jak spłacę raty za samochód to zacznę odkładać na nową szosę :P Taką, żeby opony mi weszły jakie chce!




Kategoria >50, Work