Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Kamil z Poznania. Mam przejechane 60314.84 kilometrów w tym 7356.25 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.37 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kamilzeswaja.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 40.02km
  • Czas 01:49
  • VAVG 22.03km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Kellys Soot 50
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD

Środa, 24 lutego 2021 · dodano: 24.02.2021 | Komentarze 1

Pierwszy w tym roku dojazd do pracy rowerem. Ze względu na zmianę lokalizacji przedszkola to ja głównie odwożę i odbieram syna z tej instytucji. Z czym wiąże się rzadsza możliwość dojazdu do pracy rowerem. Oczywiście każdą możliwość będę wykorzystywał, ale wpisów DPD zapewne za wiele nie będzie.
Można by narzekać na temperaturę rano (5°C), pozimowy syf na drogach i ścieżkach, ale słońce i temperatura po południu wszystko wynagrodziła i mimo wiatru w pysk jechało się przyjemnie.



Po robocie było tradycyjne bieganie za biegówką z przedszkola.


Kategoria Work


  • DST 39.67km
  • Czas 01:50
  • VAVG 21.64km/h
  • VMAX 43.04km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Kellys Soot 50
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nadeszła era gravela

Niedziela, 21 lutego 2021 · dodano: 21.02.2021 | Komentarze 4

Tak jak wspominałem już w poprzednich wpisach kupiłem gravela. W podsumowaniach roku pisałem, że odkładam na nową szosę, ale w międzyczasie może się coś zmienić. No i zmieniło się. Ale od początku. W grudniu piasta w moim Autorze zaczęła dostawać jakieś dziwne luzy. Na początku pomyślałem sobie, że kupię nowe koło albo dam na serwis. Na piaście skasowałem luzy sam, ale pojawiła się myśl o zmianie roweru który będę katował w zimie i ciągnął nim przyczepkę z synem. Przez przypadek trafiłem na promocję w Martes Sporcie – rowery były tańsze prawie o jedną trzecią i było kilka sztuk w moim rozmiarze. Miał to być Ghost na pełnej najnowszej Acerze z zewnętrznymi łożyskami korby za 1900 zł, co było mega okazją, biorąc pod uwagę ogólny deficyt rowerów na rynku. Rower obejrzałem w Galerii Malta, karpiowe wpłynęło na konto i stwierdziłem, że biorę go. W dzień w którym chciałem rower kupić okazało się, że promocja była do wczoraj… I rower podrożał o 500 zł. Odpuściłem, ale chęć odświeżenia floty rowerowej została. Wybór rowerów w sklepach mizerny, prawie kupiłbym Superiora 859 lub 879, ale na rabaty w chwili obecnej nie ma co liczyć, chyba, że rower jest ciężko sprzedawalny. Przed końcem roku do sklepów zaczęły spływać pojedyncze dostawy Merida Silex i Kellysów Soot. I wtedy pojawiła się myśl – a może jednak gravela!

Padło ostatecznie na Soota. Mój rozmiar był (sztuk: jeden na cały Poznań i może więcej nie być), specyfikacja i geometria bardziej mi pasowała niż Silexa. No i kupiłem, a w związku z brakiem upustów prze sezonem, skorzystałem z promocji raty 10x0%, bo szkoda mi było tyle kasy zostawiać w rowerowym, a tak zakupu nie odczuję znacząco.
Warunkiem koniecznym było też aby do roweru pasowała ośka w możliwością montaży haka do przyczepki, a wcale nie jest to oczywiste, bo niby standardy są, ale na przykład producenci stosują różne gwinty. Ośkę Burley zamówiłem na allegro przed odwiedzeniem sklepu rowerowego, żeby mieć opcję zwrotu w razie gdyby nie pasowała (koszt prawie 200 zł). Na szczęście do Kellysa pasowała.

Rower ma mi zastąpić Authora (w ciągnięciu przyczepki) i szosę, którą wystawiłem wczoraj na sprzedaż, w dalszych wypadach. Przez ostatni miesiąc dokupiłem jeszcze kilka części do Sotta, tak żeby bardziej wpisywał się w moje potrzeby. Nowe, dużo lżejsze opony o mniejszych oporach toczenia, niż standardowe Smart Samy (szybko udało mi się je sprzedać), pedały SPD, siodełko Fizika, bo od fabrycznego (niby sygnowane przez Selle Royal) bolał mnie dupa od samego patrzenia na nie oraz folie ochronne na lakier (bo rower lekko ze mną nieć zapewne nie będzie miał). Jak znam siebie to nie koniec modyfikacji.

Dzisiaj umówiłem się z bratem na szybką sesję zdjęciową na punkcie widokowym w Dolinie Cybiny. Pogoda sprzyjała, więc czemu by nie wykorzystać tego. Na rowerze jeździ mi się dobrze, z resztą geometria jest zbliżona do tej co mam w szosie, więc wiedziałem czego się spodziewać.

Dolina Cybiny

Ja cię gravele!

Kellys Soot 50 2021

Kellys Soot 50 2021


W szosie zawadzała mi torebka na górną rurę ramy, teraz zastąpiłem ją torebką na kierownicę od Jack Pack.


Dupa nie boli mnie po pierwszej jeździe, więc siodełko dobrze dobrane.


Koszyczki na bidon Elite używam od kilku lat. Udało mi się znaleźć też pasujące kolorystycznie do roweru.







Syn też już drugi dzień pomyka na rowerze, kilka kilometrów wpadło. Rozmowy na temat noszenia kasku są w toku.


Przez najbliższy tydzień na być elegancka pogoda, niestety jestem zawalony robotą. Bedzie ciężko z czasem na rower. Część rzeczy udało mi się już ogarnąć, w tym naszego youngtimera z 1992 roku (nadal bez problemu rozpędza się do ponad 200 km/h)...


...i kupiłem wreszcie skarpetki ze Starym Marychem (pół roku zabierałem się za to).

Poznańskie skarpetki w tytce


  • DST 24.15km
  • Czas 01:20
  • VAVG 18.11km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kicin

Niedziela, 14 lutego 2021 · dodano: 14.02.2021 | Komentarze 2

Przypołudniowy wyjazd, tradycyjnie jak co niedzielę - żona chodzi z synem na ściankę wspinaczkową, więc masz czas dla siebie. Na wiosnę już mam kolejkę chętnych na wspólne poranne kręcenie. Straszyli, że zima ma jeszcze utrzymać się w obecnej formie przyjemnej tydzień, ale jak dzisiaj śledziłem pogodynki to obiecują, że za tydzień ma być nawet 10 st.C. Czekam na to.

Dzisiaj było słonecznie, ale wietrznie i jechało się ciężko, więc nie szarżowałem.


Zdjęcie w walentynkowym klimacie.


Kościół w Kicinie o każdej porze roku wygląda dobrze na zdjęciach.


O dziwo nigdzie nie było ślisko.

Mój gravel jest już prawie gotowy do sezonu. Większość kupionych elementów jest już założona na rowerze.
A zmian trochę jest:
- opony Tufo Gravel Speedero 40C
- pedały Shimano M540
- siodełko Fizik Terra Argo X5
- folia ochronna na ramę, ramiona korby i widelec od BikeProtection
- torba Jack Pack Kierowniczka
- koszyczki na bidon Elite Custom Race Plus czarno-oliwkowe, pasujące pod kolor roweru
- tylna ośka Burley Thru Axle z adapterem do ciągnięcia przyczepki

Przez opony, siodełko i lżejsze pedały udało się rower odchudzić o pół kilo.




  • DST 32.78km
  • Czas 02:00
  • VAVG 16.39km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prawie Karpacz

Niedziela, 7 lutego 2021 · dodano: 07.02.2021 | Komentarze 1

Zimno... A ma być jeszcze zimniej. Dawno nie było mnie na Krzesinach, gdzie znajduje się kościół w stylu norweskim, podobny do tego w Karpaczu.
Wiatr mnie zmasakrował, po powrocie do domu wygrzewałem się pod dwiema kołdrami.





  • DST 29.34km
  • Czas 01:38
  • VAVG 17.96km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza Baza

Sobota, 6 lutego 2021 · dodano: 06.02.2021 | Komentarze 1

Poranny wypad w okolice Dziewiczej Góry. Na leśnych drogach i szlach pełne oblodzenie, więc nie było sensu zapuszczać się w las. Musiałem wrócić po własnym śladzie, czego nie lubię i z reguły nie praktykuję.

Patrząc na prognozy pogody na najbliższy tydzień, to wiadomo jedno - zima o nas nie zapomniała...




  • DST 39.20km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:58
  • VAVG 19.93km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Biedrusko

Niedziela, 31 stycznia 2021 · dodano: 31.01.2021 | Komentarze 1

Poranny wypad na północ od Poznania. Mroźno, ale w miarę sucho. W Poznaniu DDRki odśnieżone, tak samo droga do Biedruska. O czym nie mogę powiedzieć o pozostałych drogach dla rowerów. Wykorzystałem ten fakt i jechałem drogą, oczywiście zostałem strąbiony, jak śmiałem opuścić DDRkę Na Głównej był syf na DDRce, ale wiadomo, że Główna to nie Poznań, to stan umysłu...

Mam nadzieję, że kolejny rok się nie przyda to składowisko
Mam nadzieję, że kolejny rok się nie przyda to składowisko © kamilzeswaja

DDRka do Biedruska wprzygotwana na zimę
DDRka do Biedruska wprzygotwana na zimę © kamilzeswaja

Warta w Biedrusku
Warta w Biedrusku © kamilzeswaja

DDRka przed i za Owińskami wyglądała tak.
DDRka przed i za Owińskami wyglądała tak. © kamilzeswaja

Gorszą pogodę wykorzystuję na "zbrojenie się" na wiosnę. Część zamówień już przyjechała. Pół wypłaty zostawiłem w rowerowych... Ale za to będzie coś od Fizika, Tufo, Jack Pack, Bike-Protect, Topeak, Ritchey, Burley, Elite i dużo Shimano (póki jest dostępne).



  • DST 30.33km
  • Czas 01:35
  • VAVG 19.16km/h
  • Temperatura 5.5°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kiekrz

Czwartek, 21 stycznia 2021 · dodano: 21.01.2021 | Komentarze 1

Przedpracowy wypad do Kiekrza z powiewem  wiosny, przynajmniej temperaturowy. Nad Jeziorem Kierskim ścieżka miejscami mocno oblodzona, ale obyło się bez gleby.




  • DST 42.43km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:26
  • VAVG 17.44km/h
  • Temperatura -12.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krioterapia

Niedziela, 17 stycznia 2021 · dodano: 17.01.2021 | Komentarze 2

Dzisiaj to białe gówno z nieba nie padało, ale za to przymroziło. Z tej okazji wymieniłem w Authorze semi-slicki Kendy na Cantinantale RK 2.2, stare, trochę już zużyte, ale przynajmniej na niskim ciśnieniu i obniżony nieco siodełku można jeździć w takich warunkach. W planach miałem wypad do Puszczy Zielonka, ale wczoraj byliśmy w okolicach Dziewiczej Góry na sankach i po zaliczeniu przez każdego z członków rodziny gleby na oblodzonych głównych duktach stwierdziłem, że obieram nieco inny kierunek. Udało się pojeździć po suchych, mokrych i ośnieżonych (do wyboru) asfaltach oraz po śniegu w lasach.






Na Jeziorem Swarzędzkim zrobiłem sobie krótką przerwę. Wczoraj rozbierałem choinkę, a jedna jadalna bombka się ostała, więc zabrałem na drogę :P


Gruszczyn tradycyjnie mnie nie zawiódł i przygotował idealną DDSkę (Drogę Dla Sanek)


Matki Boskie Wszelakie z Dębogóry miały mnie w opiece i nie zaliczyłem żadnej gleby.


Zimowy standard utrzymania dróg

Nie wrzucałem zdjęć Jeziora Maltańskiego po spuszczeniu wody, wiec nadrabiam dzisiaj: jedno i drugie.



Z ludzi mijanych dzisiaj na rowerach: nad Jeziorem Swarzędzkim spotkałem przełajowców od Fogta, a na skrzyżowaniu Chemiczna-Gdyńska Kubę.


  • DST 38.89km
  • Teren 9.50km
  • Czas 01:58
  • VAVG 19.77km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Puszcza Zielonka - osada Ludwikowo

Niedziela, 10 stycznia 2021 · dodano: 10.01.2021 | Komentarze 4

Po sylwestrowym upadku na kolanie jest jeszcze siniak i strup, nadgarstek pobolewa, więc nie ma co szaleć na rowerze.
Co do trasy, to dzisiaj obrałem podobną drogę jak w Nowy Rok, tyle, że w wersji skróconej, z nawrotką w Ludwikowie, gdzie znajduje się duży leśny parking i pole biwakowe z dostępem do wody. Przechwaliłem trochę Kendy z wkładką antyprzebiciową, które mam założone w Authorze - w piątek zauważyłem laczka w tylnym kole. Łatka wystarczyła. Najwidoczniej jadąc ostatnio szlakami pieszymi w Zielonce gdzieś musiałem natrafić na kolec. Z resztą o mały włos znowu zaliczyłbym glebę na tym samym skrzyżowaniu co w Sylwestra.

Dzisiaj mijałem sporo rowerzystów, choć warun był niesprzyjający kręceniu korbą - asfalty mokre, a poza nimi miejscami sporo błota. W Koziegłowach nawet trafiłem na mżawkę. W lesie można natknąć się na resztki śniegu, z których można nawet ulepić bałwana.


Maruszka


W drodze do Ludwikowa







W podsumowaniu 2020 roku pisałem o planowanych zmianach sprzętowych - ja cię gravele, to już się dzieje!

Chyba byłem wyjątkowo grzeczny, bo Gwiazdor znowu do mnie przyszedł
Chyba byłem wyjątkowo grzeczny, bo Gwiazdor znowu do mnie przyszedł © kamilzeswaja

Kategoria Puszcza Zielonka


  • DST 52.02km
  • Teren 25.00km
  • Czas 02:46
  • VAVG 18.80km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Author Dexter
  • Aktywność Jazda na rowerze

Puszcza Zielonka w Nowy Rok

Piątek, 1 stycznia 2021 · dodano: 01.01.2021 | Komentarze 1

W tym roku z wiadomych względów nie odbyło się noworoczne spotkanie rowerzystów nad poznańskim jeziorem Rusałka, które organizuje red. Kurek. Od 2013 roku byłem corocznym bywalcem na tej imprezie. W zamian wybrałem się dzisiaj do Puszczy Zielonka. Po wczorajszym upadku boli mnie kolano i nadgarstek, więc nie szarżowałem dzisiaj.
Traktem Poznańskim dojechałem do Maruszki, dalej niebieskim szlakiem pieszym przez Ludwikowo dotarłem do Tuczna, gdzie odbiłem w szlak łącznikowy R2 do Kamińska. Częściowo czerwonym szlakiem wróciłem do Kicina.

Wartostrada dzisiaj w kilku miejscach wyglądała słabo. Wyjechałem dość późno, więc wróciłem tuż przez zachodem słońca.




Drzewa na skraju lasu były dzisiaj pięknie oszronione









Podarta wczoraj wiatrówka została zastąpiona przez kurtkę Brugi w tym samym kolorze.



ROWEROWE PODSUMOWANIE 2020 ROKU


Miniony rok był specyficzny, a wszystko przez wirusa SARS-CoV-2. Mimo wszystko większość zaplanowanych rowerowych planów udało się wykonać. Rok 2020 to przede wszystkim całodniowe wypady rowerowe ciągnąć syna w przyczepce.

Teraz trochę liczb. Pokonany przeze mnie dystans na rowerze wyniósł 6094 km (czyli tyle ile planowałem) z czego 821 km z przyczepką i zaliczałem czterdzieści cztery nowe gminy.Jestem zadowolony. Oczywiście można było więcej, ale to i tak niezły wynik. W sumie z przyczepką przejechałem już ponad tysiąc kilometrów i z tej okazji tworzę „Poradnik przyczepowca”, który ukaże się w moim wpisie na BS i będzie zawierał na co zwrócić uwagę przy zakupie przyczepki i przede wszystkim gdzie jeździć tak żeby wszystkim było wygodnie oraz jakie trasy na takie wypady polecam.Wbrew pozorom w Internecie jest mało informacji o trasach gdzie można bezpiecznie wybrać się z dzieckiem w przyczepce. A wybierając miejsca gdzie pojechać z przyczepką spędziłem mnóstwo czasu przeszukując strony internetowe i mapy, więc coś takiego mogłoby się komuś przydać.

A tak wyglądał rok 2020 miesiąc po miesiącu:


Styczeń: W Nowy Rok tradycyjnie zjawiłem się nad Rusałką na spotkaniu organizowanym przez red.Kurka, a pogoda cały miesiąc sprzyjała, więc dojeżdżałem do pracy na I zmianę.

Luty: bezśnieżna zima sprawiła, że można było kręcić kilometry. Na początku lutego udało się mi spędzić weekend w Szczecinie i zaliczyć jeden wypad na rowerze. Pod koniec miesiąca dopadł mnie jakiś wirus. I trzymał prawie dwa tygodnie. Dystans wyszedł podobny jak w poprzednim miesiącu.

Marzec: Trzeba było doleczyć się na początku miesiąca, ale za to zakupiłem nową przyczepkę rowerową Burley Minnow, mała i lekka, choć dość pojemna. Większość marca była sparaliżowana przez początek epidemii koronawirusa. W robocie zapierdziel jakiego jeszcze nie było, połowa zespołu na L4. Trzy dni wziąłem wolne, a w trakcie jednego wybrałem się z synem w przyczepce do zachodniej części Doliny Baryczy w celu przetestowania nowej przyczepki. 25 marca zostały wprowadzone ograniczenia w przemieszczaniu się osób w związku z rozprzestrzeniającą się epidemią, a ja wyjazdy rowerem ograniczyłem głównie do dojeżdżania do pracy.

Kwiecień: 1 kwietnia zaostrzono ograniczenia w przemieszczaniu się, nie można było korzystać m.in. z parków, terenów rekreacyjnych czy lasów. Ja nadal dojeżdżałem do pracy rowerem. Do wyboru miałem trzy warianty: Wartostrada (tu zdania były podzielone czy wolno) plus Gnieźnieńska, Koziegłowy-Kicin-Wierzenica i szosowa pętla przez Mielno. 20 kwietnia zluzowano obostrzenia, a u mnie zaczęły się problemy z lewym okiem.

Maj: Majówka z przelotnymi deszczami, za dużo nie pojeździłem. Później było lepiej. Miesiąc ten obfitował w wypady z przyczepką. Najciekawszy to bez wątpienia zaliczenie lubuskiej trasy Kolej na rower- kto nie był polecam. Maj zakończyłem rundą z przyczepką pomiędzy Margoninem, a Szamocinem.

Czerwiec: Z ciekawszych rowerowych historii w czerwcu to na pewno wypad do Torunia z przyczepką, po którym bolał mnie kręgosłup cały tydzień – ale mimo to było warto. Dojeżdżałem trochę do pracy, ale ze względu na zmianę systemu opieki nad synem musiałem zrezygnować z dojazdów rowerem na II zmianę. W czerwcu obchodziłem także dziesięciolecie prowadzenia bikeloga i z tej okazji wykręciłem pierwszą setkę w tym roku. Weekend spędzony w Szczecinie okazał się deszczowy, więc symbolicznie pokręciłem tylko po mieście. Ponad siedemset kilometrów w czerwcu wleciało do statystyk.

Lipiec: słaby miesiąc pod względem rowerowym. Większość z ponad pięciuset kilometrów wykręciłem w drodze do pracy. Ale wypad z przyczepką na trasie Bydgoszcz – Koronowo trzeba uznać za udany.

Sierpień: urlop, ale nie od roweru. Sporo zaliczonych nowych gmin, pokonany rekordowy dystans z przyczepką na Trasie Pojezierzy Zachodnich i bardzo udany wypad Starym Szlakiem Kolejowym Złociniec - Połczyn-Zdrój. Koronawirus szalał – codziennie było ponad 600 wykrytych przypadków.

Wrzesień: ochłodziło się i trochę popadało. Kronawirus – nowe rekordy, po 1000-1500 dziennych zakażeń (rzygałem już tym tematem, na dodatek dochodził mi problem z brakiem szczepionek na grypę, bo nagle wszyscy chcieli się szczepić). Wartym odnotowania było dolnośląskie gminobranie połączone ze setką. Wrzesień mimo braku jakiś istnie zapadających w pamięć wypadów okazał się miesiącem w którym wykręciłem najwięcej kilometrów w roku.

Październik: zaczęło się od przeziębienia. Dziesięć dni bez roweru. Później próbowałem nadrobić stracone kilometry kręcąc się po okolicy i dojeżdżając do pracy rowerem. W ostatnią niedzielę miesiąca z synem wybrałem się na kolejną, tym razem bliższą wyprawę, do Rakoniewic i Wolsztyna z przyczepką zaprzęgniętą do roweru.

Listopad: Epidemia miała się w najlepsze. Ponad dwadzieścia tysięcy dziennych zachorowań, plus ci co się nie zgłosili na badania, bo takich też znałem. Zalecanych przez MZ szczepionek na grypę cały czas brakowało. Zamknięte cmentarze i przyzwoita pogoda spowiadały, że mnóstwo osób wsiadło na rower 1 listopada. Z bratem wybrałem się na edycyjną rundkę wokół Jeziora Kowalskiego, tydzień później zaliczyłem szlaki gminy Strzałkowo z przyczepką. 15 listopada był ostatnim ciepłym i słonecznym dniem roku, żal byłoby tego nie wykorzystać, więc udałem się do Przemęckiego Parku Krajobrazowego. Na koniec miesiąca pojeździłem po Koninie rowerem z wypożyczalni.

Grudzień: W grudniu pojeździłem każdym moim rowerem. Byłem w Kiekrzu, WPNie, na Dziewiczej i w Pobiedziskach złapałem laczka szosą. Na koniec roku zaliczyłem glebę na asfalcie, więc obolały wszedłem w Nowy Rok.

Podsumowując: rok był specyficzny, ale rowerowo udany. Wygrałem dwa konkursy do których zgłosiłem swoje wypady rowerowe z przyczepką. Pierwszy organizowany przez Zachodniopomorskie Trasy Rowerowe (wypad Trzcińsko-Zdrój – Siekierki), a drugi organizowany przez Dolnośląską Krainę Rowerową (wypad Żmigród-Milicz). W obu przypadkach nagrodami były gadżety rowerowe i mapki.

Plany na 2021 rok są ambitne. Mam w głowie kilka wycieczek z przyczepką i solo wypadów wymagających dnia urlopu, którego mi sporo z zeszłego roku zostało. Może będą też zmiany sprzętowe, ale to się okaże w swoim czasie.

W Nowym Roku życzę każdemu po gravelu, nierozciągających się łańcuchów i przejechania rowerem 10000 kilometrów (lub ich wielokrotność).


Taki był 2020

Kategoria Puszcza Zielonka, >50